Blissfully Frugal Entry: Odnajdując moją błogość

Cherie Lowe ma szalone rude włosy i bloguje codziennie jako jej alter ego (bo każdy potrzebuje jednego) na swojej stronie Królowa Wolnych. Zaprasza Cię do zostania oszczędzającym pieniądze Panem lub Panią i dołączenia do królewskiego dworu Królowej Wolności, gdzie możesz codziennie oszczędzać pieniądze i rzeczywiście dostać coś za darmo! Ten post został pierwotnie opublikowany na jej własnym blogu jako jej wpis w naszym konkursie Blissfully Frugal. Koniecznie przeczytaj wszystkie wpisy i zagłosuj na swojego faworyta.


Czy kiedykolwiek miałeś swędzenie w środku pleców, że po prostu nie może dość wydawać się osiągnąć? Wiesz, że to tam jest, ale nie jesteś pewien gdzie dokładnie. Nie masz pojęcia, co go wywołuje, a mimo to chcesz, żeby zniknął. Przypuszczam, że ten rodzaj "swędzenia" jest tym, co skłoniło nas do poszukiwania bardziej oszczędnego stylu życia i rozpoczęcia naszej przygody w poszukiwaniu finansowego spokoju. A kiedy już udało nam się wprowadzić nasz oszczędny styl życia, ach ta błogość, którą przyniósł on naszemu życiu.

Nie zrozumcie mnie źle, zawsze cieszyłam się życiem. Lubię opuszczać szyby, podkręcać radio i śpiewać na najwyższych obrotach moich płuc. Nie zaglądaj mi w okna w każdy dzień. Prawdopodobnie zobaczysz nie ubraną kobietę w piżamie, tańczącą z całkowitą rezygnacją, z szalonymi rudymi, kręconymi włosami. Uwielbiam czytać dobre książki, jeść dobre jedzenie i cieszyć się towarzystwem dobrych przyjaciół. I nie zaczynajmy od tego, jak bardzo kocham ludzi, którzy mieszkają pod tym samym dachem co ja. Każdy z nich jest wyjątkowy i interesujący na swój własny, dany przez Boga sposób. Nie twierdzę, że nie miewam złych dni (dzisiejszy faktycznie jest taki), po prostu zawsze byłam ogólnie szczęśliwą osobą (a przynajmniej tak mi się wydaje).

Ale 2 lata temu w kwietniu, kiedy postanowiliśmy spłacić każdy dług, jaki mamy, bardzo się bałam. Byłam bardzo onieśmielona. Byłam bardzo przytłoczona. Ale gdy zaczęliśmy stawiać jedną nogę przed drugą, małe długi zniknęły. A potem zniknęły większe długi. A potem jeszcze większe długi poszły w zapomnienie. Teraz jesteśmy wolni od długów, z wyjątkiem kredytu studenckiego króla i naszej hipoteki, do końca przyszłego miesiąca. Ciągle przecieram oczy i szczypię się w siebie. Jak to się stało? Jak 47 tysięcy dolarów zniknęło tak szybko?

Kiedy zadaję to pytanie, znam już odpowiedź. To nie stało się w magiczny sposób. Nie stało się to natychmiastowo. Nie obyło się bez poświęceń. To była seria decyzji, które na początku mogły wydawać się niepowiązane ze sobą, ale z pewnością wszystkie prowadziły nas konkretną drogą (więcej na ten temat przeczytasz w tej książce). A rezultat mogę opisać tylko jako błogość. Mniej się martwię. Mniej kłócę się z mężem. Mniej czuję się winna. Mniej żałuję. Mniej się stresuję.

Wiesz, najśmieszniejsze jest to, że zawsze myślałam, że więcej zadrapie to swędzenie, o którym mówiłam wcześniej. Gdybym tylko miała trochę więcej, czułabym się lepiej z tym, kim jestem. Gdybym miał trochę więcej, byłbym lepszym człowiekiem. Okazało się, że potrzebowałam mniej, żeby być błogą oszczędną. W rzeczywistości trzymamy guzik przypięty do wszystkich długów, które spłaciliśmy, i namagnesowany na naszej lodówce. Jest tam napisane: "Mieć więcej, pragnąć mniej". W jakiś sposób, pośród tych wszystkich cięć, eliminowania jedzenia na mieście, planowania posiłków, wycinania kuponów i zabijania długów, doszłam do wniosku, że jestem już bogata ponad miarę i że mam więcej niż wystarczająco. I że oszczędzanie pieniędzy, Panowie i Panie, to prawdziwa błogość.