Post gościnny: Miesiąc bez wydatków - wyzwanie
W tym tygodniu dołącza do nas Joanna z It's Just Change, dzieląc się wynikami swojego miesięcznego eksperymentu bez wydatków. Joanna jest programistką komputerową za dnia, ogrodniczką nocą w środkowej Indianie, gdzie mieszka z mężem i psem. Pisze o oszczędzaniu pieniędzy i ich etycznym wydawaniu na It's Just Change, a o wszystkim innym na Keeping Feet.
W lipcu tego roku wraz z mężem przyjrzeliśmy się nadchodzącym wydatkom oraz stanowi naszego Funduszu Awaryjnego i byliśmy nieco rozczarowani postępami, jakie poczyniliśmy. Fundusz awaryjny rósł powoli, ale "nagłe wypadki" tu i ówdzie sprawiały, że wracaliśmy do punktu wyjścia. Potrzebowaliśmy jakiegoś nieoczekiwanego przypływu gotówki lub czegoś, co pozwoliłoby nam poczuć, że robimy postępy. Wkroczyliśmy w wyzwanie Miesiąca Bez Wydatków.
Ustaliliśmy zasady na sierpień: Będziemy płacić rachunki, ale nic ekstra. Będziemy jeść z ogródka, zamrażarki i spiżarni, unikać restauracji, szukać darmowych rozrywek i wstrzymywać się z realizacją domowych projektów. Zobaczymy, jak niewiele uda nam się wygospodarować, a w międzyczasie wzmocnimy Fundusz Awaryjny o znaczną kwotę. Byliśmy zmotywowani!
Zrobiłem listę posiłków na cały miesiąc i byłem zdeterminowany, by nie jeść w restauracji. Zabawialiśmy gości, znajdowaliśmy darmowe wydarzenia społeczne, a nawet znajdowaliśmy kreatywne sposoby, by dawać innym. W miarę upływu miesiąca naprawdę zaczęłam badać swoje nawyki, do których złamania zostałam zmuszona: unikanie zakupów pod wpływem impulsu, wpadanie w "darmowe" promocje i identyfikowanie powodów, dla których dostaję przypadki zachcianek.
Refleksja nad tym wszystkim była dobra - zdałam sobie sprawę z moich nawyków i wad, jeśli chodzi o wydawanie pieniędzy. Odkryliśmy "nieszczelności" w naszym budżecie, takie jak "zapomniany" lunch. Przedyskutowaliśmy i ustaliliśmy priorytety prezentów dla innych i zdecydowaliśmy, że ważne osoby w naszym życiu są warte wydatków. Nie miałam też pojęcia, jak dużo mleka wypiliśmy. Czułam się, jakbym biegła do sklepu po kolejny galon.
W końcu, liczby na naszych kontach bankowych mówiły same za siebie:
- Zajęcia mojego męża dla profesjonalnej certyfikacji, prawie 900 dolarów zostały opłacone bez zanurzania się w innym funduszu
- 0 dolarów wydaliśmy w naszych kategoriach budżetowych: "Domowe ulepszenia", "Różne" i "Dodatki".
- 33 dolary wydane na niezbędne artykuły spożywcze
- 10 dolarów wydanych w restauracjach (z powodu zapomnianych obiadów w domu)
- 70 dolarów wydanych na kolacje urodzinowe w restauracjach
- Mieliśmy nasz najniższy miesiąc wydatków (od listopada, kiedy zaczęłam to śledzić), o prawie 1000 dolarów
- Dodaliśmy $2,000 do naszego funduszu awaryjnego od połowy lipca
Co ważniejsze, nauczyliśmy się tak wielu lekcji o nas samych i naszych wydatkach. Widząc, jak wiele "dodatkowych" dochodów mamy był trzeźwy - bo wiele miesięcy, to znika. Miesiąc bez wydatków był tego wart, a sierpniowy eksperyment został uznany za sukces.
Ale, lepiej uwierzcie, poszłam na wielkie zakupy spożywcze 1 września! Nasza szafka była goła!
